Stop wariatom w polityce

Usłyszałam dzisiaj, że replika Lecha W. mówiąca o wątpliwie opozycyjnej przeszłości braci K. jest żenująca. No, trochę jest, ale nie mniej żenująca jest martyrologia Lecha K. w słowach jego brata. I ktoś musiał tę piłeczkę odbić. Niestety jedynie politycznie niepoprawny Dyzio, o mentalności chłopka-roztropka się zmobilizował.

A ja mam trochę dosyć, patrząc na traktowane poważnie i emitowane w czasie wysokiej oglądalności przez mainstreamowe media urojenia. Z racji niejakiej bliskości mediów rozumiem, że news jest newsem i na ciele z dwoma głowami i babę z brodą, to już mało kto teraz poleci. Informacyjne telewizje chwilę temu ukierunkowały się na wykształciuchów. I miało być tak pięknie. Pechowo -- wykształciuchów ilość w kosmosie ograniczona, dyrekcje wzrostów wymagają, więc celem zwiększenia oglądalności zaczęły się pojawiać wtręty w postaci rozprężających się butelek i Jacka Pałasińskiego. Pojawiły się dramatyczne programy o błędach lekarskich i wyciętym nie tym migdałku, co trzeba. Lekarz zawód jak każdy inny, lekarz popełnia błędy, bywa zmęczony i przepracowany. I niekoniecznie błąd lekarski należy smażyć w sosie z baby z brodą. Oglądamy dramatyczne obrazy znieczulicy na ulicy -- ziew, wysoki sądzie. Znieczulica była, jest i będzie. Pokażcie lepiej to ciele. Kompletnie dobił mnie materiał o jakimś pieniaczu, który postanowił płacić za prąd elektryczny inaczej niż wszyscy. Mnie się kilka rzeczy w Systemie też nie podoba, ale awanturowanie się, że ja będę płacić inaczej to mi się raczej nie chce. Wszyscy mają wyliczone przewidywane zużycie i ew. korygowane w następnych okresach. Pan życzy płacić gotówką inkasentowi za realne zużycie jak inkasent przyjdzie. Tu i teraz. Mam ochotę walić głową w stół, pani z elektrowni ma w oczach stłumiony okrzyk -- to idiota!!! a reporter mężnie drąży temat złamanego na rachunku za prąd serduszka jakiegoś emeryta. Czekam na serial paradokumentalny "Ja i mój prąd".

Niestety. Najwyraźniej skończyła się już znieczulica, rozprężające się butelki i pieniacze w elektrowni, więc telewizje sięgnęły po polityków.
I tak obejrzeliśmy serię koszmarnych gniotów w stylu Solidarnych 2010, wykopano z niebytu pana Pospieszalskiego , pojawił się w mainstreamie nigdy tam nie widziany Eugeniusz Sendecki, dla którego idealną telewizją byłoby TworkiTV. Meinstrim puszcza smakowite kąski wywiadu, którego Kaczyński udziela jakiemuś portalikowi o którym nawet ja nie słyszałam, Macierewicz bredzi o zamachu, podpiłowane skrzydła samolotu przeplatają się z brzozami ścinanymi kosą i stuletnimi dębami zdolnymi zrzucić samolot. Publika dostaje gorączki i z braku innych środków, popełnia samobójstwo masowo łykając środki na wzdęcia.

Nie szokuje mnie ani nie zaskakuje, że te bzdety ktoś pokazuje ani tym bardziej, że je ktoś ogląda, ale o to, że się tego nie komentuje. Że nie wejdzie na ambonę mądry dziennikarz-komentator i nie powie -- drodzy Państwo, pośmialiśmy się, a teraz do rzeczy -- ten pan bredzi. Istnieje poziom absurdu, który już wykracza poza poprawność polityczną i dobry zwyczaj nie nazywania nikogo kretynem. I nie chodzi mi o tłamszenie konstytucyjnej wolności słowa, chociaż, nie przeczę, czasem kusi. Chodzi mi o to, że pewne, nazwijmy to oględnie, kontrowersyjne treści, powinny zostać opatrzone komentarzem. Jak już to ciele i jego dwie głowy pokażemy, to dla równowagi obejrzyjmy potem ciele prawidłowo zbudowane, choćby było nie wiem jak nudne. Bo rychło może się okazać, że uważamy, że dwie głowy to standard i w późnych godzinach wieczornych dyskutujemy czy ta druga głowa aby na pewno jest osadzona pod prawidłowym katem.
Mam jakieś mgliste przeczucie, że dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, damy o bieliźnie, a ludzi chorych nie powinniśmy dopuszczać do głosu w najlepszym czasie antenowym.

Bo niby do bólu możemy delektować się wizją historii wg Kaczyńskiego, spiskami wg Macierewicza i tropić naród wybrany z Sendeckim czy Bublem, ale znaj proporcjum, mocium panie. Czasy są trudne, wolność wypowiedzi z trudem wywalczona i ja poproszę oszalałą fantazję opatrzyć jakimś cudzysłowem. Bo za chwilę nas wszystkich odwiozą w kaftanach.

PS. Głos rozsądku.

KOMENTARZE:

Czajna | 08 września 2010, 01:41:22

Skoro w mainstreamie można przeczytać, tudzież usłyszeć, że (np.) jedna ciepła zima w Polsce obala teorię o antropogenicznym globalnym ociepleniu, to nie ma co oczekiwać, że ciż sami powtarzający te bzdury dziennikarze będą komentować urojenia Jarosława.

takajedna | 08 września 2010, 07:38:34

a może by tak wydrukować i wysłać przynajmniej do najpopularniejszych stacji, z podpisami popierających...Pewnie byłby to kolejny atrakcyjny news.
Zauważ, że jeszcze nie tak dawno panowała pewna jasność.O wątpliwej jakości występach jakiegoś oszołoma można było poczytać w SuperExpresie, albo obejrzeć jako migawkę- przerywnik w dzienniku którejś komercyjnej stacji. Nie wiem od kiedy zaczął się trend, że news , wszystko jedno jaki, byle jak najwięcej gawiedzi ściągnąć. W efekcie oglądając telewizję czy czytając prasę mam wrażenie, że otacza nas rzesza ludzi psychicznie chorych albo zwyczajnie głupich. Gdy coś się dzieje, np. tak jak rok temu była panika ze świńska grypą, studiując media z pewnego oddalenia mogłam odnieść wrażenie, że oto co najmniej połowa moich rodaków umarła, a druga połowa kona. Dobrze, że z córką rozmawiałam wtedy codziennie, bo już gotowa byłam jechać z misją humanitarną.
Jak dalej pójdzie to będziemy jak Amerykanie wierzyli tylko w to, co powie telewizja, a że telewizja będzie nadal mówiła to co mówi, będziemy się jak Amerykanie barykadować się w mieszkaniach, sypiać z bronią pod poduszką, bo wg świata wykreowanego przez media tak właśnie należy postępować.
Może dlatego wolę radio, bo jest jeszcze kilka audycji które ewidentnie są "nie dla idiotów".

siwa | 08 września 2010, 08:45:24

@takajedna Tak, z radiem jest znacznie lepiej. Panika świńskiej grypy (nie szczepiłam się) to osobna historia. Teraz jestesmy na fali muchomorów. Nie wierzę, że zatruc jest więcej niż w przeciętne, grzybne lato.
@czajna O pogodzie to mi w ogóle nie mów.

omszały głaz | 08 września 2010, 16:47:11

He he,wiadomo że Mars napada ;)
W TVN poziom absurdu już dawno wyskoczył nad Himalaje,chyba od roku nie zerkam nawet.W Polsacie tylko Gugała stara się trzymać jakiś tam poziom,może i jest ten poziom poziomy ale i tak w chmurach :)
Palikot będzie musiał wymyślić coś extra żeby teraz ktoś to w ogóle zauważył...
Pozdrav

Skomentuj:

Markdown: __bold__ | _kursywa_ | [Link](http://example.com/)