Informatyzacja w domu i szkole

Antenatka uczy dzieci. Ostatnio uczy również nauczycieli, bo sie okazało, że należy prowadzić dziennik elektroniczny, a (tu odrobina dumy, bo spod mojej ręki wychodzą wyedukowane starsze panie) okazało się, że antenatka, która jest starsza od warszawskiej Starówki, w przeciwieństwie do młodszych kolegów, wymiata. Troszkę jej się merda, że czcionki są w Wordzie, a dlaczego w Windowsach też, czasami na pendrivie do domu jakieś paskudztwo przywlecze albo zgubi ustawienia wifi w swoim laptopie, ale ogólnie jak na swoje pokolenie, to jest nieźle. A nawet bardzo nieźle.
Dziennik elektroniczny należy prowadzić obowiązkowo. Problem w tym, że komputer jest jeden, w pokoju nauczycielskim, panie obsługujące go stukają jednym palcem, a całość przeraża wszystkich. Efekt tego jest taki, że antenatka wyłupała z młodego zeszyt i długopis, celem robienia notatek i przepisywania ich potem do dziennika elektronicznego. Przytomnie zapytałam, czy jeśli jest wymóg nowoczesności, to nie powinni im wstawić do klas terminale, na co antenatka ponuro powiedziała:
-- Mieli wstawić.
Zachichotałam, trochę ponuro i tak sobie myślę, że 40 lat na pustyni i wymarcie ostatnich urodzonych w niewoli, nie pomoże. Zaczynam mieć kuszące wizje spektakularnego kataklizmu wymiatającego ten kraj niedorajdów do Bałtyku. Jak patrzę za okno to mi się nawet wydaje, że nie tylko ja mam takie pomysły.

KOMENTARZE:

Kasia | 01 września 2010, 19:25:25

u nas dziś dali pierwszy wstępny pokaz tego dziennika, na którym lada moment mamy pracować;) poza paroma innymi zaletami (bo wad tego ustrojstwa też nie brakuje) cieszy mnie to, że mimo komputera na biurku w każdej klasie będzie się można do niego logować z każdego miejsca, gdzie będzie dostęp do netu.
[ale i tak już widzę lamenty niektórych zobowiązanych do korzystania z tego rozwiązania;)]

mmazur | 01 września 2010, 20:07:48

Będą cohones przy pierwszych włamach i wykradaniu danych.

takajedna | 02 września 2010, 07:43:18

to się pochwalę.
Mam od wczoraj w domu MacBooka Pro 13". Nieeee... nie wygrałam w lotto czy inne keno i nie zaszalałam.
Pół komuny wczoraj chodziło z gustownym białym pudełkami. Młody to-to przywlókł ze szkoły. Średniej. Szkoła im wypożyczyła sprzęt na czas trwania nauki , żeby biedne dzieci nie męczyły rączek pisząc długopisami, żeby oszczędzić przemysł papierniczo-drzewny, żeby oszczędzić nauczycielom męki czytania gryzmołów.
Nowa era nastała. " Dlaczego nie masz pracy domowej? Miałem, ale wirus mi zjadł".
No dobra - wyzłośliwiam się, ale zazdroszczę. Zazdroszczę osobiście, bo cacko jest lekkie, płaskie, gustowne i z klasą.
Oraz zazdroszczę, bo od razu przyszły mi na myśl dzieci ze wsi gdzie mieszka moja siostra, że im choć naprawdę biedne nikt takiego zeszyciku nie podaruje.
Acha- zeszycik jest ubezpieczony przez szkołę od wszystkiego i wszędzie, ale w razie jego zaginięcia lub zniszczenia uczeń płaci 1000 koron - czyli oddaje swój miesięczny zasiłek szkolny.

rozie | 02 września 2010, 07:59:56

@takajedna: W miarę czytania o tym laptopie coraz bardziej dochodziłem do wniosku, że to nie może być Polska. Waluta rozwiała wątpliwość. Przy 1000 koron kary to u nas ginęłyby masowo.

@siwa: Są klikalne systemy, gdzie ustawienia wifi nie giną i nic się na pendrive nie przywlecze, jest wybór. ;-)

siwa | 02 września 2010, 08:31:41

@takajedna -- ja Ci tej Skandynawii zazdroszczę z każdym dniem bardziej. Ale ja bym chciała za Koło ;) Nawet zimą dam radę.

@rozie -- tak, to doprawdy swietny pomysł, instalowania innego systemu starszej pani dla której jedynym warunkiem uzywania wiecej niz jednego komputera jest powtarzalność. Jak będę chciała ja uwiązać do jednego systemu i jednego laptopa -- to pomyślę. A mnie wifi też nie ucieka, a nawet jakby to umiem przywrócić. Ja rozumiem, że fanboje sa zaślepieni, ale pomysł przesadzenia starszej pani na Linuksa jest najgłupszy w tej dziesieciolatce.
A Maków osobiście nie trawię. Nie podoba mi się jabłkowa filozofia, więc dopóki ja trzymam hasła do serwerów i muszę to wszystko naprawiać, w moim domu Maków nie będzie. Jak sie #rodzinapatologiczna wyemancypuje -- wolna droga. Ale raczej szanse na emancypację widzę u Byska, niz u mojej matki.

rozie | 02 września 2010, 08:45:33

A widzisz, zrozumiałem, że korzysta z jednego (swojego) komputera, z którym ma dziwne problemy i dostaje pliki na pendrive. Skoro hasa po różnych, to faktycznie nie ma tematu. I akurat niekoniecznie chodziło o Linuksa, bardziej o cokolwiek deterministycznego - z praktyki widzę, że ludzie bez praktyki nie radzą sobie właśnie z dziwnymi, niepowtarzalnymi sytuacjami (ginie sieć, wirus i dziwne zachowanie komputera itp., zwisy), a do nowych, powtarzalnych rozwiązań się łatwo przyzwyczajają.

siwa | 02 września 2010, 08:52:57

Ludzie korzystajacy z komputera jak moja matka nienawidzą zmian, a jak zaczynała przygode z komputerem na desktopy był tylko Windows.
Usiłowałam ją przestawić na OpenOffice -- który dla mnie jest idealny i naprawdę niewiele rózni się od MSOff. Nie dało się. TO JEST INNE i koniec. Przyzwyczajenie. To ma też dobre strony -- nie umie korzystać z komputera bez Windows Commandera i Mozilli :)

To jest specyficzna klientela i naprawdę, nie zna zycia, kto nie informatyzował (skutecznie) własnej matki (lub babki).

weronika | 02 września 2010, 09:21:59

True, moja mama ma komputer, gdzie internet jest rudy, a nie niebieski! Jak jest niebieski (u koleżanki), to znaczy, że nie ma internetu i basta.

takajedna | 02 września 2010, 09:48:26

siwa, w tej Szwecji to nie takie znów miodzio. Fakt : cywilizacyjnie i technicznie stoją wyżej od nas. Mają czyściej i spokojniej, mają porządek w przepisach. Ale.
Osoby o nieco wyższych wymaganiach intelektualnych mogą tu doznać wstrząsu.
Ale to naprawdę wymaga dłuższego wywodu, więc może nie tu i nie teraz.

rozie | 02 września 2010, 20:38:23

Informatyzowałem ojca. Wiele się to nie różni. Dostał co prawda ultimatum (bo do klikania Windowsów to ja cierpliwości nie mam), ale myślę, że docenia, że po prostu działa (i free jest). A jak coś nie działa, to pyta 'jaki program do oglądania zdjęć i jak go użyć' i dostaje info.

Pojęcia przestój z powodu niedziałającego/mulącego systemu, wirus itp. nie są w domu znane. Porównanie ma, bo w pracy ma Windows (i dział "informatyków") czyli reanimatorów Windows.

Faktem jest, że bardziej programów używa, niż systemu (Open Office, przeglądarka WWW, skype, coś do pdf, coś do zdjęć), faktem jest że w pracy potrzebuje programów Windows only.

Skomentuj:

Markdown: __bold__ | _kursywa_ | [Link](http://example.com/)